Od wina mszalnego do mineralnych białych — winiarskie dzieje Lubelszczyzny

biznesfirmaTurystyka1 week ago8 Views

winnica w lubelskim

Mało kto, sięgając po butelkę polskiego wina, zdaje sobie sprawę, że na lubelskiej ziemi winorośl rosła już w średniowieczu. Lessowe wąwozy okolic Kazimierza Dolnego, strome skarpy nad Wisłą i wapienne podłoże tworzyły siedlisko, które przyciągało winiarzy na długo przed tym, nim ktokolwiek zaczął mówić o „polskim terroir”. Współczesny boom na rodzime wino nie jest więc nowością, lecz kolejnym rozdziałem opowieści liczącej setki lat.

Najstarsze ślady prowadzą do klasztorów. Wraz z chrztem pojawiła się potrzeba wina do mszy, a jego dostarczeniem zajęli się zakonnicy — najpierw benedyktyni, później cystersi, którzy przenosili sadzonki ze swoich dawnych siedzib i traktowali uprawę jako część życia duchowego. Pierwsza średniowieczna winnica w lubelskim regionie powstawała właśnie w takim kontekście: jako gospodarstwo przyklasztorne lub dworskie, którego owoce trafiały na ołtarz i pański stół. Z czasem prawo do produkcji i sprzedaży wina otrzymywali także mieszczanie — potwierdzają to dokumenty lokacyjne Bychawy i Tomaszowa Lubelskiego.

winnica w lubelskim

Dlaczego akurat nad Wisłą

Sukces winorośli na tych terenach nie był przypadkiem. Bliskość rzeki łagodziła klimat, a wystawione na południe, mocno nachylone zbocza chłonęły słońce i pozwalały winogronom dojrzewać szybciej niż gdzie indziej. Podłoże tworzą tu osadowe wapienie, margle i kreda sprzed milionów lat, przykryte później polodowcowymi pokrywami lessu. To właśnie ta kombinacja — kamień, less i mikroklimat doliny rzecznej — odpowiada dziś za charakterystyczny, mineralny profil tutejszych win.

Z winiarską historią regionu splata się nazwisko Jana Kochanowskiego. Poeta był podobno smakoszem win z benedyktyńskiej plantacji w Górze Jaroszyńskiej, dziś Puławskiej, i częstym gościem na zamku w Janowcu. Odmowę przyjęcia kasztelanii połanieckiej przypieczętował fraszką, w której ponad urzędy i zaszczyty stawiał kufel, dobre towarzystwo przy stole i troskę o własną winnicę — to ten beztroski, „winny” obraz renesansowej Lubelszczyzny warto mieć w pamięci.

Janowiec — stolica, która przetrwała

Jeśli region ma swoje winiarskie serce, bije ono w Janowcu. Skarpa pod tamtejszym zamkiem była niegdyś obsadzona winoroślą, a do dziś można odnaleźć na niej ślady tarasów, ruiny piwniczek i stare krzewy. To miejsce wyjątkowe w skali kraju: obok Zielonej Góry Janowiec jest najdłużej utrzymującym się dawnym ośrodkiem uprawy winorośli w Polsce. Wapienna skała i strome, południowe stoki czynią z niego jedno z najlepszych siedlisk winiarskich w kraju, dające wytrawne, mineralne wina białe. Nic dziwnego, że to właśnie tu, na zamkowym dziedzińcu, co roku odbywa się Święto Wina.

winnica w lubelskim

Zmierzch i długi sen

Świetność dawnego winiarstwa gasła powoli. Najpierw przyszło ochłodzenie klimatu u progu epoki nowożytnej — „mała epoka lodowcowa” — które zniszczyło wiele winnic północnej Europy. Potem rachunek ekonomiczny: rozwój handlu i transportu sprawił, że wino taniej było sprowadzić, niż uprawiać samemu. W Janowcu winnica trwała jeszcze w XIX wieku; z czasów jej ostatniego właściciela, Leona Kozłowskiego, ocalało ponad sto sadzonek starej odmiany, według tradycji wywodzącej się ze starożytnego Egiptu. Po wojnie komunistyczne władze próbowały reaktywować uprawę, zaliczając Małopolski Przełom Wisły do obiecującego „rejonu centralnego”, ale w gospodarce planowej winogrodnictwo przynosiło straty i ostatnie plantacje zniknęły w drugiej połowie XX wieku.

Nowe otwarcie

Prawdziwy powrót zaczął się w nowym tysiącleciu. Punktem zwrotnym było założenie w 2008 roku Stowarzyszenia Winiarzy Małopolskiego Przełomu Wisły i przyjęcie „Karty winnic”, porządkującej zasady produkcji. Lubelska część winiarskiego szlaku biegnie przez powiaty puławski, opolski i kraśnicki, a wśród pionierów są winnica Mickiewiczów w Opolu Lubelskim, działająca od 2004 roku, oraz winnica Pańska Góra w Podgórzu pod Kazimierzem Dolnym. Dziś w rejonie nadwiślańskim funkcjonuje blisko czterdzieści przeważnie niewielkich winnic, często poniżej hektara, w których powstają zaskakująco dobre wina. Króluje Solaris i inne odporne na chłód odmiany — Hibernal, Seyval Blanc, Siberia, Bianca, a z czerwonych Rondo i Regent.

Ocieplenie klimatu działa na korzyść — coraz cieplejsze lata sprzyjają dojrzewaniu winogron. W skali kraju, według Polskiego Instytutu Winorośli i Wina, mamy już ponad 250 hektarów winnic i ponad 300 winiarzy. Lubelszczyzna, która winiarską historię zaczęła od wina mszalnego i renesansowych ogrodów, znów dopisuje do tej opowieści kolejne strony — tym razem pod znakiem własnego, wapienno-lessowego stylu.

0 Votes: 0 Upvotes, 0 Downvotes (0 Points)

Sidebar
Loading

Signing-in 3 seconds...

Signing-up 3 seconds...